Batman: Biały Rycerz – recenzja komiksu

Batman Metal okazał się jako całość koszmarną pomyłką. Drugi tom dawał jeszcze jakąś nadzieję, ale trzeci w całości ją pogrzebał. Bałem się wręcz, że cała magia Mrocznego Rycerza już w moim przypadku uleciała. Aż tu wchodzi cały na biało nomen omen Batman Biały Rycerz i niszczy ten koszmarny metaliczny posmak. Ależ to było dobre! Zarówno od strony fabularnej, jak i graficznej nie bawiłem się przy komiksie o Gacku tak dobrze od czasów pierwszego Husha.

biały rycerz

Batman: Biały Rycerz

Scenariusz: Sean Murphy
Wydawca: Egmont
Rysunki: Sean Murphy, Matt Holllingsworth
Data wydania: 02.10.2019
Oprawa: twarda
Strony: 232
Format:17.0×26.0cm

Fabuła komiksu Biały Rycerz

Historia ta, to takie troszkę „What if..”, takie co by było gdyby. Ale Biały Rycerz gdyba na całego, a co, kto mu zabroni. Tym razem dostajemy wielkie bum na początek, a potem jest już tylko mocniej. Absolutnie nie chciałbym tutaj ujawniać nic z fabuły, bo zepsuje wam to całą frajdę z lektury. Sugerowałbym, aby nie sięgać ani po recenzje tej historii, ani nawet nie rzucać okiem na blurby. Najważniejsze jest to, że w tym one-shocie, pojedynczym, wydanym poza wszelkimi seriami albumie autor robi dwie arcyciekawe i arcyważne rzeczy. Po pierwsze pokazuje jak para obrońca Gotham i jeden z jego największych i najstarszych wrogów oddziaływanie na siebie. Po drugie wyjaśnia w bardzo sensowny sposób zagadkę, która bardzo mocno wpłynęła na całe uniwersum i stała się jedną z największych niewiadomych Legionu Samobójców. Ja jestem zdecydowanie na tak.

Podsumowanie

Batman Biały Rycerz to album wchodzący w skład linii wydawniczej Black Label. Jeśli kolejne pojedyncze albumy, które się w niej pojawią będą w połowie choć tak dobre jak ten, to stanie się ona moją ulubioną w całym portfolio DC Comics. Wygląda na to, że ciągnące się przez wiele albumów historie powoli przestają być interesujące. Chyba pora na naprawdę mocne, pojedyncze fabuły, które wnoszą do nieco skostniałego świata Batmana naprawdę mnóstwo dobrego. No a do tego ta kreska, Sean Murphy jest idealny do rysowania Gacka, wypada tutaj jeszcze lepiej niż w Amerykańskim Wampirze.

Polecam, moim zdaniem to najlepszy od lat album o Batmanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.