Noir burlesque Tom 1 – recenzja komiksu

Podczas lektury tego komiksu zdałem sobie sprawę, że znamy się z panem Marinim blisko dwadzieścia lat. Jeszcze z czasów jakże odmiennego od Noir burlesque przygodowego Cygana. Mam nadzieję, ze Egmont wyda kiedyś ponownie jego komiksy w formie integrali,

Noir burlesque. Tom 1

Scenariusz: Enrico Marini
Rysunki:
Enrico Marini
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawca: Egmont

Różne oblicza twórcy

Enrico Marini to włoski twórca komiksowy, który przez lata przewędrował przez wiele rodzajów komiksowych historii. Ma na swoim koncie futurystyczną przygodową serię Cygan, której bohaterem jest kierowca ciężarówki w świecie przyszłości. Rysował historyczne opowieści Skorpion i Orły Rzymu, zabrał nas do przesyconego erotyzmem świata wampirzych Drapieżców. Zdarzyło mu się również zaprezentować inne oblicze Mrocznego Rycerza z Gotham. Początkowo współpracował z cenionymi scenarzystami, ostatnio jednak fabułę do rysowanych przez siebie albumów tworzy sam. Wszystkie jego dokonania łączy jedna rzecz. To prawdziwe mistrzostwo rysunku, mnie zachwyca za każdym razem. W najnowszym albumie zabiera nas w świat klasycznego czarnego kryminału.

Bardzo czarny kryminał

Noir burlesque to bardzo czarny kryminał na wielu płaszczyznach. Marini czerpie garściami z klasycznych wzorców gatunku. Mroczny, twardy główny bohater, piękna femme fatale, wszechmocny wręcz mafijny boss i policjant próbujący ugrać coś dla siebie. Do tego romans w tle i tętniące erotyzmem komiksowe kadry. Wszystko to utrzymane w bardzo ciemnej, opartej o odcienie brązu kolorystyce, która dodatkowo buduje klimat tej historii. A pojawiające się momentami plamy czerwieni jeszcze to wszystko podkręcają.

Podziwiając kunszt rysownika

Ten komiks to jeden z najpiękniej narysowanych komiksów jakie miałem okazję zobaczyć. Kunszt Mariniego, jego talent i nabywane z czasem umiejętności właściwie wylewają się spomiędzy okładek. Od strony graficznej nie sposób się do niczego przyczepić. Cudowne szczegóły, przepiękne wręcz operowanie odcieniami brązu i pojedyncze czerwone element dają zachwycający efekt. Ten komiks naprawdę można wielokrotnie oglądać i zupełnie nie wnikać w jego fabułę. Zwłaszcza,  że to ..,

Właściwie wstęp

Tak, to prolog, wstęp do właściwej opowieści. Wszystko wskazuje na to, że Marini w tym tomie buduje podwaliny do właściwej opowieści. Owszem, pełna namiętności relacja głównych bohaterów, ich skomplikowane relacje i kryminalne wątki budzą mnóstwo emocji u czytelnika. Ale bez dalszego ciągu trudno powiedzieć czy fabularnie będzie to udana opowieść. Graficznie jest genialnie, fabularnie nieco mniej, pozostaje pewien niedosyt. Co nie zmienia faktu, że z dwóch powodów wrócę do Noir burlesque jeszcze wiele razy. Po pierwsze, aby podziwiać to co narysował Marini. Po drugie, z nadzieją na przeczytanie szybko części drugiej i przekonanie się, czy i na polu bycia scenarzystą autorowi udało się oczarować czytelników.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.