Thorgal – Młodzieńcze Lata. Tom 10: Sydönia – recenzja komiksu

Według oficjalnych zapowiedzi tej historii miało nie być. Seria Thorgal – Młodzieńcze Lata miała skończyć się na tomie dziewiątym. Zdecydowano się ją jednak kontynuować, a czy była to dobra decyzja, będziemy mogli najpewniej coś więcej powiedzieć dopiero po kolejnym tomie.

Thorgal – Młodzieńcze Lata. Sydönia. Tom 10

Scenariusz: Yann le Pennetier
Rysunki:
Roman Surżenko
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawca: Egmont

Lepiej?

Seria Thorgal towarzyszy mi od wielu lat. Moim pierwszym spotkaniem z nim była otrzymana w prezencie Kraina Qa wydana przez wydawnictwo Orbita. Aż boję się zaglądać kiedy to było. Seria główna przez wiele lat trzymała poziom, niestety jednak odejście scenarzysty Jean Van Hamme nie wyszło jej na dobre. Pod sterami pana Yvesa Sente szybko zaczęła podupadać. W seriach pobocznych było jednak całkiem dobrze. Po kiepskim starcie Kriss de Valnor zdecydowanie się poprawiła. Louve trzymała poziom, a bliźniacze dla niej Młodzieńcze lata rysowane, podobnie jak Louve, przez Surżenkę ze scenariuszami Yanna były naprawdę bardzo dobre. Znakomicie wpisywały się swoim klimatem w pierwsze tomy opowieści o Gwiezdnym dziecku. Podsumowując, w seriach pobocznych działo się zdecydowanie lepiej niż w serii głównej.

Gorzej?

Kriss de Valnor i Louve zostały zakończone, Młodzieńcze lata Thorgala dostały właśnie tom dziesiąty, a jego koniec wyraźnie sugeruje kontynuację. W Sydönii dzieje się dużo, opowieść wciąga, fabuła pędzi do przodu, a zakończenie wiele obiecuje. Thorgal jest w ten swój nieco naiwny sposób niewiarygodnie uczciwy, kolejny raz staje po dobrej stronie. Choć trzeba przyznać, że wydaje się być ona skazana na przegraną. To on, Aegirsson pełną gębą. Jest wszystko co trzeba.
ALE.
Jeden element mi zdecydowanie nie pasuje w tym tomie, Chodzi o tytułową bohaterkę Sydönię. Już prędzej jestem w stanie uwierzyć w objawienie afrykańskiego bóstwa z końcówki tego tomu, niż w to, że dumni Danowie pozwolą sobą rządzić małej dziewczynce, w to, że to ona decyduje. Czy odkąd Yann został także scenarzysta serii głównej jest gorzej? Jeszcze nie, ale pewne obawy się pojawiły

Znakomicie

Wciąż wyśmienicie jest natomiast od strony graficznej. Surżenko świetnie się wpisał w styl rysownia Rosińsiego. Rysunki z jednej strony udanie naśladują mistrza z pierwszych tomów Thorgala, a z drugiej strony mają własny charakter. Lubię te albumy.

Co dalej

Czy siegnę po kolejne części? Z pewnością. Czy zrobię to z dużą frajdą? Zobaczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.