Klany Kaledonii – recenzja

Klany Kaledonii to jedna z niewielu gier ekonomicznych, które w ostatnim czasie trafiały na nasz stół.  Od wydania tego tytułu zrobiło się o nim głośno zarówno w pozytywny i nieco negatywny sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że gra trafia do mojego TOP 10 najlepszych gier w jakie grałem – dowiecie się zaraz dlaczego, co mi się podoba, a co odrzuca. Weźcie swój ulubiony napój (może być też whisky, dowiecie się potem czemu) i  bierzcie się za czytanie!


Klany Kaledonii

Klany Kaledonii

Czas gry: około 30 minut na osobę
Wydawca:  Czacha Games
Wiek na pudełku: 12+
Wiek według mnie: ograny 9+, nieograny 11+
Liczba graczy: 1-4
Mechanika:worker placement
Tematyka: klany XIX wiecznej Szkocji

Zawartość pudełka:

  • 239 drewnianych znaczników
  • 4 kafelki planszy
  • 1 plansza rynku
  • 1 plansza eksportu
  • 4 plansze graczy
  • 9 kafelków klanów
  • 50 kafelków kontraktów
  • 9 kafelków punktacji
  • znaczniki
  • 70 żetonów – monet
  • instrukcja

Wykonanie


Tym razem zacznę od grafiki i rysunków gry Klany Kaledonii. Za część graficzną odpowiada znany projektant Klemens Franz, który ilustrował już Wyspę Skye czy Kawernę. Przy Klanach nie zawiódł i wszystko super się prezentuje. Wracając do standardowego opisu, pudełko nie jest zbyt duże jak na grę ekonomiczną takich rozmiarów. Ostatnio bardzo popularne jest przez wydawców sprzedawanie gier z powietrzem, w za dużych kartonach. Tutaj jednak pudełko jest robione wręcz na wymiar, co mi osobiście się podoba, bo nie zajmuje na półce tak wiele miejsca. Słyszałem jednak, że niektórzy na to narzekają, bo po każdej rozgrywce muszą wszystko dokładnie układać, aby wieko się domknęło. Ja zawsze układam elementy, aby potem było łatwiej rozłożyć, więc mnie to nie dotyczy. To już zależy od was.

Co w środku?

W grze Klany Kaledonii będziemy starali się zdobywać i produkować dobra. Jednym z elementów są oczywiście produkty – drewniane, bardzo solidnie wykonane. Beczka whisky rzeczywiście wygląda jak beczka, a inne przypominają swoje odpowiedniki. Każdy otrzymuje również zestaw gracza, czyli kolejne drewniane znaczniki. Tam możemy się spotkać z piekarnią (chleb) z krówkami czy owcami. Dzięki takim znacznikom gra znacząco zyskuje przy rozłożeniu ich na planszę – wszystko wygląda super i jest widoczne na planszy. Mamy również w pudełku różne planszetki, solidne z twardej tektury, ładne i przejrzyste. Najbardziej podoba mi się chyba planszetka rynku, gdzie za pomocą przeźroczystych żetonów odczytujemy cenę. Świetnie to wygląda, sami zobaczcie:Rynek_Klany Kaledonii

Klany Kaledonii to nie tylko drewniane elementy, ale również sporo tektury. Głównie pieniądze, ale też kafle kontraktów, kafle klanów czy kafle punktacji. Są one bardzo twarde, przez co nie ma tutaj mowy o słabej jakości.

Ostatnim elementem jest instrukcja. Wykonana ładnie, ale napisana okropnie. Co chwilę trzeba zaglądać do instrukcji, a żeby całkowicie ogarnąć zasady, trzeba przeczytać ją ze trzy razy. Sporo błędów, niejasności i słabe tłumaczenie. Całość gry wykonana super, ale instrukcja to jakaś masakra…


Rozgrywka


Klany Kaledonii to gra euro, która mechaniczne przypomina mi jedną z moich pierwszych nowoczesnych planszówek – Terra Mystica. Tak jak tam gracze będą rozwijać się, budować, otrzymywać zasoby i z czasem stawać się coraz potężniejszym. Zacznijmy jednak od samego początku, czyli od przygotowania naszej gry. Plansza z Klanów jest modularna, czyli możemy ją zmieniać. Mamy w sumie cztery części naszej mapy, a każdy fragment jest dwustronny. W zależności jak ułożymy, tak nasza plansza będzie się prezentowała. Każdy z graczy musi sobie przygotować planszetkę, gdzie ułoży w odpowiednich miejscach wszystkie swoje budynki. Nie można też zapomnieć o klanach i początkowych produkcjach – w grze mamy 9 klanów i na każdą rozgrywkę losujemy część z nich i gramy. Każdy klan ma oczywiście swoje bonusy i zdolności w postaci większej sprzedaży, mniejszy koszt budowy czy podpisanie dodatkowego kontraktu. Setup gry jest naprawdę długi i może zająć nawet 30 minut. Złożenie gry też trochę zajmuje, jeśli chcemy, aby w pudełku wszystko było poukładane.Klany w Klany Kaledonii

Zaczynamy podbój Szkocji!

Sama gra będzie trwała 5 rund, a w każdej z nich będzie nam punktowało coś innego. Co grę będziemy losować żetony punktacji, aby nie było zbyt nudno i nie czuć tej powtarzalności. Jak się pewnie domyśliliście, grę wygra osoba, która zdobędzie najwięcej punktów.Plansza gracza_Klany Kaledonii

Tak jak wspomniałem, mechanicznie gra przypomina Terrę. Tak jak tam gracze będą naprzemiennie wykonywać ruch, wykonując jedną z 8 różnych akcji. Nie będę ich dokładnie opisywał, bo nie chce was za bardzo zanudzać. W swoim ruchu gracz może: handlować, pozyskać kontrakt eksportowy, budować, ulepszyć żeglugę, ulepszyć technologię, zatrudnić kupca, zrealizować kontrakt eksportowy lub spasować i zakończyć aktualną rundę. Główną akcją będzie jednak budowa/ekspansja, czyli zajmowanie terenów na planszy i rozwój naszego klanu o coraz to lepsze budynki. Gracz w celu budowy opłaca koszt budynku oraz pola, na którym chce położyć budynek. Pierwsze dwa budynki rozmieszczone w grze umieszczamy dowolnie na planszy, jednak kolejne muszą znajdować się już koło wybudowanych. Podczas budowy można obrać dwie różne taktyki, odizolować się, lub budować koło naszych oponentów. Jeśli wybudujemy się obok, możemy natychmiast kupić towar wytwarzany w budynku u przeciwnika za niższą cenę z rynku. Warto też wspomnieć o żegludze. Na głównej planszy jest sporo jezior oraz rzek, których gracze na początku nie mogą przekraczać (coś jak pływanie w TM). Będzie trzeba poświęcić parę monet na ulepszenie, aby można było takie pola przekraczać.Plansza_Klany Kaledonii

Rynek

Warto poświęcić parę zdań rynkowi, bo on w Klanach najbardziej mi się podoba. Jest bardzo prosty i przejrzysty. Gracze mogą podczas wykonywania akcji wysłać swoich kupców i sprzedać nadmiarowe towary lub kupić brakujące. Za każdym razem ceny zaznaczamy za pomocą przeźroczystych żetonów, przez co wszystko jest jasne i widoczne. Rynek bardzo dynamicznie się zmienia, bo jeśli sprzedajemy towary, to cena danego dobra leci w dół. Na odwrót jest z kupnem – im więcej kupujemy, tym większa cena. Cały czas wartość dóbr zmienia się i można sporo pieniędzy wykręcić, jeśli dobrze to wykorzystamy.

Przychód, produkcje, punkty…

Gdy wszyscy spasują, przechodzimy do produkcji, przychodu i punktacji. Na początku każdy bierze odpowiednią ilość pieniędzy, jakie udało mu się wyprodukować. Wszystko jest widoczne na naszych planszetkach – to co odsłonięte jest naszym przychodem. Podobnie jest z produkcją, jeśli „wybudowane” dwie krowy, to produkujemy dwa mleka. Inaczej działa jednak produkcja dóbr przetworzonych. Nie otrzymujemy od razu danego towaru, a musimy go wyprodukować. Do wytworzenia sera potrzebne jest mleko, do chleba czy whisky zboże. Po dobraniu wszystkich pieniędzy i dóbr punktujemy aktualną rundę. Po tym wszystkim kończymy rudne i rozpoczynamy następną. Przygotowanie nowej to zebranie kupców z rynku i dodanie nowych, brakujących kontraktów eksportowych.

Gracze po zakończeniu piątej rundy podliczają punkty. Klan, który zdobył ich najwięcej, wygrywa.Klany Kaledonii


Podsumowanie


Podsumowanie gry Klany Kaledonii będzie dość krótkie, bo to dobra gra jest. Do wykonania nie mam zastrzeżeń, jedynie instrukcja mogłaby zostać dopracowana i lepiej napisana. Mechanicznie gra bardzo mi się podoba, wszystko fajne ze sobą współgra, a sposób zmian cen spodobał mi się najbardziej. Jeśli chodzi o skalowanie gry, to wypada nieźle. Najlepiej gra się na trzy osoby, bo nie ma zbyt mało miejsca, ani nie jest zbyt ciasno na planszy. Można też świetnie wykorzystać premię za sąsiedztwo, czyli tańsze kupowanie dóbr. Nie znaczy to, że na dwie czy cztery gra się źle. Przy rozgrywce na dwie osoby gra jest bardziej wyścigiem w kontrakty i maksowanie punktów tam. Nie ma też za dużo wolnego miejsca, bo gramy na mniejszym obszarze. Gra na czterech jest trochę zbyt ciasna dla mnie. Możliwość jest też gry solo, jednak nie miałem okazji spróbować.Klany Kaledonii

We wszystkich wariantach nie ma mowy o downtime. Szybkie wykonywanie akcji nie spowalnia nam gry nawet przy grze w czterech, a pudełkowe 30 minut na gracza to rzeczywiście prawda. Jeśli chodzi o regrywalność, to jest dość standardowa jak na grę euro. Mamy tutaj różne punktowania oraz zmienną planszę. Sporo dodają nam też różne klany, które wymuszają różne style rozgrywki.

Klany Kaledonii to po prostu dobra gra euro, która przekonała mnie do siebie dzięki fajnej mechanice i bardzo ładnemu wykonaniu, które w większości gracz euro nie należy do najlepszych. Gra trafia do mojej osobistej TOP10 i jeśli lubicie euro gry, to Klany Kaledonii na pewno trafią do waszej topki.

 

[dodatkowe info od Zgreda]

Jestem miłośnikiem raczej krótkich gier, Azul, Abalone, Sen, czy Kamienie w kieszenie to tytuły po które sięgam najchętniej. Klany Kaledonii to pierwsza od dawna gra euro która przypadła mi do gustu. Bawiłem się świetnie, choć przy trzyosobowej rozgrywce zeszło nam blisko półtorej godziny. Gra nie nuży, różnorodność akcji sprawia, że mamy wiele możliwości, a wykonanie robi wrażenie. Jedyną rzeczą która może nieco na początku irytować, to nie do końca intuicyjny mechanizm dób przetworzonych, ale po dwóch, trzech turach łatwo go załapać. Polecam z przyjemnością.

Janek lat 45

 

Plusy

  • Mechanika
  • Regrywalność
  • Solidne wykonanie

Minusy

  • Tragiczna instrukcja
Dziękuję wydawnictwu Czacha Games za przekazanie egzemplarza do recenzji!
Czacha_games

Zapraszam do kolejnych recenzji już wkrótce, a
jeśli chcesz być na bieżąco to polub
stronę na Facebooku! 🙂

KubaGra na Facebooku 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *